Sławomir Idziak to osoba dobrze znana w Poznaniu. Jest operatorem i reżyserem filmowym, który stworzył i pokazał widzom wiele bardzo ciekawych filmów. Więcej na ten temat porozmawiamy na poznan-trend.eu.
Pierwsze kroki w kinie

Sławomir urodził się 25 stycznia 1945 roku w Katowicach. Jego wybór zawodu nie był przypadkowy: dziadek ze strony matki, Józef Holas, był przed I wojną światową cenionym fotografem, podczas festiwali wagnerowskich w Bayreuth prowadził atelier. Jego rodzice, Halina Holas-Izdiakova i Leonard Idziak, również zajmowali się fotografią artystyczną i byli członkami Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej FIAP, szanowanymi za doskonałość swojego rzemiosła.
W 1963 roku Sławomir zdał egzamin wstępny do Szkoły Filmowej w Łodzi. Mieszkał w akademiku z Markiem Piwowskim i Andrzejem Jurgą. Szkoła wydawała się kolorową oazą na tle szarości komunistycznej Polski czasów Gomułki. Idziak zdobywał tam pierwsze doświadczenia, bo był to mały ośrodek kultury niezależnej. Studentom wyświetlano filmy, których nie można było zobaczyć nigdzie indziej. Ponadto placówka cieszyła się dużą renomą, dzięki czemu często odwiedzali ją znani aktorzy i reżyserzy.
Podczas studiów w łódzkiej szkole Sławomir sfilmował kilka etiud wyreżyserowanych przez kolegów z klasy. Jako profesjonalny operator zadebiutował w filmie lalkowym “Wesoła Ludwika” (1968). W 1969 roku Sławomir Idziak otrzymał dyplom. Do zawodu wszedł jako asystent operatora przy filmach Jerzego Kawalerowicza i Janusza Majewskiego, był głównym operatorem przy „Weselu” Andrzeja Wajdy (1972). W tym samym czasie Sławomir pracował przy filmach telewizyjnych swoich kolegów: „Podróżni jak inni” (1969), “Cicha noc, święta noc” (1970), “Góry o zmierzchu” (1970) i innych.
Rozwój kariery

W 1971 roku Idziak zadebiutował jako samodzielny operator w filmie fabularnym Mieczysława Waśkowskiego “Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni”. Jego filmowa przygoda z telewizją zaowocowała nagrodą za zdjęcia do filmu Wojciecha Marczewskiego “Odejścia, powroty” (1972) na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku w 1974 roku. Dwa lata później ponownie nagrodzono go za zdjęcia do „Partity na instrument drewniany” (1976) Janusza Zaorskiego.
Wówczas w połowie lat 70. Idziak nie potrafił jeszcze w pełni zdefiniować swojego miejsca w kinie. Wkrótce krytycy dostrzegli w nim obiecującego przedstawiciela kina, potrafiącego łączyć racjonalne myślenie z poetycką wizją świata.
W latach 1980-1984 Idziak wyreżyserował wszystkie filmy Krzysztofa Zanussiego. Ich tandem stał się jednym z najważniejszych w kinie. Wśród jego popularnych filmów znajdują się: „Constans”, “Kontrakt”, “Imperatyw”, “Rok spokojnego słońca” i inne.
Nie mniej owocna była jego współpraca z Krzysztofem Kieślowskim. Idziak był operatorem jego pełnometrażowego debiutu telewizyjnego “Przejście podziemne”. Niedługo później Kieślowski zaprosił go do nakręcenia “Dekalogu”. Światowa popularność tego dzieła przyczyniła się do sławy filmowca. Od tego momentu Idziak stał się znany i rozpoznawalny na całym świecie jako wysoce wykwalifikowany specjalista od filtrów, potrafiący wydobyć niezliczone odcienie błękitu, tworząc wyjątkowy nastrój filmu. Do tego doszedł canneński sukces “Podwójnego życia Weroniki” (1991) i wreszcie najważniejszy film w dorobku twórcy “Trzy kolory. Niebieski” (1993), nagrodzony Złotym Lwem na festiwalu w Wenecji. Powstanie tego filmu było swego rodzaju tajemnicą.
Kręcenie „Trzech kolorów. Niebieski” było przekroczeniem progu, o którym marzy każdy europejski filmowiec. Koledzy Idziaka zauważyli, że był on osobą, która potrafiła wizualnie wzbogacić każdy obraz, nadając mu miękkości. A co najważniejsze, potrafił dostosować swój nietypowy warsztat do każdego gatunku i oczekiwań reżysera. W 1997 roku Idziak wyreżyserował dramat science-fiction Andrew Niccola “Szok przyszłości”, ukazujący nieoczekiwany liryzm życia w stali i szkle, charakteryzujący świat przyszłości.
Podbój Hollywood

Przełomowym filmem w karierze Sławomira był dramat wojenny Ridleya Scotta “Helikopter w ogniu” (2001), który został zrealizowany za 90 milionów dolarów. Jest to film o nieudanej amerykańskiej interwencji w Somalii, który był nowym doświadczeniem dla Sławomira i nie tylko dlatego, że błąd pilota na planie spowodował, że nagle spadł na niego grad gorących pocisków z karabinu maszynowego, ale przede wszystkim dlatego, że nigdy wcześniej nie pracował w takich warunkach – na planie zbudowanym w Maroku, w temperaturze 40 stopni, w szybkim tempie.
Idziak doskonale wywiązał się z powierzonych mu zadań. Hollywoodzka Akademia Filmowa uhonorowała go za to nominacją do Oscara, a Brytyjska Akademia Filmowa – podobną nagrodą. Nie mniejszą popularnością cieszyły się kolejne produkcje oferowane Idziakowi w Hollywood: dramat “Król Artur” (2004), “Harry Potter i Zakon Feniksa” (2007).
Po pracowitym okresie Idziak nieco zwolnił. Skupiwszy się na organizowaniu kursów mistrzowskich i nauczaniu młodych filmowców, w ostatnich latach nakręcił zaledwie kilka filmów. W 2011 roku ukazały się “Bitwa Warszawska 1920”, a w 2012 “Der Vermissung der Welt”.





