Hanna Stankówna — charyzmatyczna aktorka z Poznania

O aktorce Hannie Stankównie mówi się, że miała rzadki talent do reinkarnacji. Filmy, w których zagrała, należą do zupełnie różnych gatunków. Jak pisze portal poznan-trend.eu, są one jednak pełne groteski i ekstrawagancji.

Fatalna kobieta

Hanna urodziła się w Poznaniu w 1938 roku. W 1959 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. W tym samym roku młoda debiutantka rozpoczęła współpracę z warszawskim Teatrem Polskim i zadebiutowała w kinie.

Jej byli współpracownicy podkreślali jej wysokie wymagania wobec siebie i profesjonalizm. Ta kobieta miała bystry umysł i doskonałą pamięć. Jej kwestie, rozbrzmiewające na scenie, znalazły oddźwięk w sercu każdego widza. Jej specjalnością były role silnych, eleganckich kobiet, często arystokratek czy femme fatale. Choć Hanna Stankówna nie była międzynarodową gwiazdą kina, to zapisała się w pamięci widzów dzięki wyrazistym rolom w ekstrawaganckich filmach, takich jak „Seksmisja”. Polscy widzowie znają ją także z takich produkcji, jak „Trędowata” czy „Kariera Nikodema Dyzmy”. Niemniej jednak jej prawdziwą pasją był teatr. Była szanowaną aktorką teatralną, zapamiętaną za swój niezrównany styl.

Kobieta wyrafinowanego piękna 

W 1983 roku Hanna Stankówna zagrała rolę w horrorze „Wilczyca”. To prawdziwie kultowy horror psychologiczny w reżyserii Marka Piestraka. Polskie arcydzieło tamtych lat zgromadziło w kinach aż dwa miliony widzów, miłośników dreszczyku emocji. Hanna Stankówna wcieliła się w postać Hortensji Vitie – postaci drugoplanowej, ale niezwykle zapadającej w pamięć. Sceny z jej udziałem stały się jednymi z najbardziej charakterystycznych w filmie. Marek Piestrak otwarcie przyznał, że niesamowity talent tej aktorki i jej wyjątkowa uroda sprawiły, że zapragnął zobaczyć ją w tym gotyckim filmie. Powiedział, że ta kobieta rzeczywiście miała arystokratyczny wygląd. Jakościowo różniła się od masowych typów, które widzowie oglądali na ekranach w tamtych latach. Piestrak z szacunkiem wspominał, że praca z Hanną była wielką przyjemnością, ponieważ starannie współpracowała z reżyserem, a swoje zadania wykonywała łatwo i profesjonalnie.

Twórca filmu „Wilczyca” zaznaczył też, że Hanna Stankówna wyciągnęła z tej drugoplanowej roli wszystko, co możliwe. Dodała coś od siebie, jednakże ściśle trzymała się wskazówek reżysera.

Księżna, hrabina, doktor Tekla 

Po śmierci Hanny Stankówny w 2020 roku jej koledzy nie mogli pozostać milczący i podzielili się swoimi myślami i wspomnieniami o aktorce.

Reżyser Juliusz Machulski obsadził ją w swoim najlepszym filmie „Seksmisja” w 1984 roku. Juliusz powiedział w komentarzach, że śmierć Hanny Stankówny jest dla niego bardzo smutną wiadomością. Porównywał stratę do utraty bliskiego członka rodziny.

Reżyserzy zawsze dostrzegali w niej coś wyjątkowego, co z pewnością hipnotyzowało publiczność. Jej charakterystyczna uroda była powszechnie utożsamiana z kobietami silnymi, zdecydowanymi i arystokratycznymi. Takie były hrabina Ćwilecka i księżna Roztocka — bohaterki Hanny w filmach „Trędowata” i „Kariera Nikodema Dyzmy”.

Koledzy z szacunkiem wspominają, jak umiejętnie wcieliła się w rolę doktor Tekli, kierowniczki laboratorium przyszłego „Genetix”. Jej postać sprawiła, że ​​mężczyźni przestali istnieć na świecie. Doktor Tekla charakteryzowała się zaciekłym fanatyzmem i stanowiła zupełne przeciwieństwo innej bohaterki – naiwnej i poważnej Lamii (Bożena Stryjkówna). Hanna Stankówna zagrała bardzo realistycznie w „Seksmisji”. Jej bohaterka stała się swoistą parodią jednego z najważniejszych ideologów nazizmu, Alfreda Rosenberga. Sam film rzeczywiście w sposób sarkastyczny nawiązuje do podobieństw z III Rzeszą. Nawet kombinezony noszone przez bohaterki filmu mają podobne detale do mundurów SS. Hanna Stankówna wprowadziła do swej roli filmowej elementy komediowe. Według niej, kiedy trzeba ustalić rolę blondynki i brunetki, wiadomo, że brunetka musi zagrać złą bohaterkę.

Comments

.......